10 sposobów – jak zniszczyć swoją reputację
Autorem wpisu jest Mariusz z ittechnology.us, pracownik Google Polska.
Jak wiadomo jednym z najważniejszych elementów blogowania jest interakcja z czytelnikami poprzez wymianę komentarzy. Z jednej strony autor może poprzez komentarze czytelników zmodyfikować lub uzupełnić swój post, z drugiej zaś czytelnicy poprzez dobre komentarze mogą wzbogacić temat opisywany przez autora, wprowadzić do niego swój punkt widzenia i itp.
Komentarze na znanych i ciekawych blogach mogą być również bardzo dobrym sposobem na zainteresowanie blogosfery swoją osoba, zdobycie kolejnych czytelników dla serwisu.
Wiele osób rozumie nie do końca właściwie podaną wyżej zasadę i przekształca swoje komentarze w spamerskie wypowiedzi, które dają krótkotrwały wzrost oglądalności serwisu, ale jednocześnie bardzo szkodą reputacji i opinii blogera.
10 sposobów na zaszkodzenie swojej reputacji komentarzami
Bardzo dobrym zestawieniem przykładów komentowania, które może bardzo zaszkodzić autorowi można znaleźć na Probloggerze 10 głównych aktywności podanych przez autora wyznacza bardzo dobry obraz tego, w jaki sposób nie powinno się komentować (zwłaszcza na popularnych blogach takich, jak ten).
- Dwu- lub trzy wyrazowe komentarze
- Komentarze bez czytania postu i poprzednich komentarzy
- Atak bezpośredni
- Nadmierne linkowanie do swoich treści
- Anonimowe ataki
- Bycie zawsze pierwszym przy komentowaniu
- Zdominowanie komentarzy
- Nadmierne stosowanie podpisów w komentarzach
- Słowa kluczowe w podpisach komentarzy
- Komentarze, które nie dodają wartości do postu i innych komentarzy
Komentarz typu: „Świetny post.” są bardzo miłe dla autora, ale nie wnoszą wiele do samego tematu. Jeżeli dodasz jeden taki komentarz, nie powinno być z nim problemu, jeżeli jednak dziesiąty z kolei komentarz będzie miał taką samą postać, zostanie on uznany za bardzo bezczelną próbę spamowania serwisu.
Komentarz, w którym użytkownik pyta o coś, co zostało wyjaśnione w czwartym akapicie postu nie jest wcale niczym tragicznym. Można i trzeba taki „wypadek” naprawić innym komentarzem. W przypadku, kiedy jednak zrobimy z tego regułę, nie przysporzy nam to chwały w samej blogosferze.
Komentarze są często polem, na którym ścierają się różne punkty widzenia. Problem powstaje w sytuacji, kiedy „walka komentarzy” nabiera charakteru personalnego. Nieraz jest to świadomy plan wykorzystania taktyki, zwanej linkbaitingiem, poprzez którą próbuje się wzbudzić zainteresowanie blogosfery swoją osobą (np. zaatakowanie autorytetu). Nieraz jest to przypadkowe wyrzucenie swoich negatywnych emocji na temat jakieś osoby. Bez względu na powód, personalny atak na drugą osobę nie przysłuży się naszej reputacji.
Linkowanie do innych wartościowych postów jest jednych z głównych elementów wartościowych postów i komentarzy. Jeżeli jednak Twój komentarz będzie miał postać: „Świetny post. Przeczytaj…..(tutaj link)”, będzie postrzegany jako próba zwykłego spamowania.
Szczególnie brutalne ataki można spotkać w przypadku anonimowych komentarzy, do których sam blogger nie może się za bardzo odnieść. Przy anonimowych atakach warto mieść świadomość tego, że blogosfera to bardzo szerokie pole, gdzie anonimowość może być węższa niż nam się wydaje. Już nie raz się zdarzało, że autorzy anonimowych komentarzy zostali w niej zdemaskowani, a następnie przykładnie potępieni.
Nie jest tajemnicą, że największe zainteresowanie wzbudzają pierwsze komentarze. Szybkie komentowanie nie jest oczywiście niczym nagannym, wręcz przeciwnie bardzo dobrze świadczy o komentującym. Przy szybkim komentowaniu trzeba jednak pamiętać o tym, że sam powinien być nie tylko pierwszy, ale również wartościowy i wnoszący coś do tematu. W przeciwnym wypadku grozi nam reputacja „cwaniaczka”.
Szerokie komentowanie jest bardzo miłe dla autora bloga. W sytuacji jednak, kiedy takie szerokie komentowanie jest zdominowane przez jedną osobę, istnieje wysokie prawdopodobieństwo negatywnych reakcji ze strony innych czytelników bloga, którzy instynktownie będą podejrzewali komentującego o „nieuczciwe zamiary”.
Nie ma nic złego w podpisaniu swojego komentarza linkiem prowadzącym do swojej strony internetowej. Bardzo źle jest jednak widziane jednak nadużywanie tego podpisu i podpisywanie każdego komentarza inną stroną internetową lub też stosowanie podpisu w przypadku bloga, w którym autora prosi o niestosowanie tego typu podpisów.
Jak już wspominałem nie ma nic złego w podpisaniu swojego komentarza i dodaniu do niego linku z swoją stroną internetową. Jeżeli jednak będziesz dodawał komentarze z podpisami typu: Aparaty cyfrowe, Opony samochodowe, Darmowe, wspaniałe dzwonki do telefonu nie spodoba się to ani właścicielowi komentowanego bloga, ani innym komentującym post. Techniki takie nie tylko szkodzą reputacji, ale również nie mają żadnego przełożenia na wyniki SEO serwisu, jako, że zdecydowana większość blogów dodaje do linków w komentarzach atrybut nofollow, który powoduje, że takie linki nie są uwzględniane przez roboty wyszukiwarek. W przypadku Wordpressa dodawanie atrybutu nofollow do linków w komentarzach można jednak zdjąć poprzez wtyczkę Link Love Plugin.
Tematu tego nie trzeba specjalnie wyjaśniać. Komentarze, które zostały dodane tylko dla samego dodania dość łatwo wychwycić spośród innych dodanych komentarzy. Nawet w przypadku, kiedy właściciel bloga zezwoli na ich publikację nie wniosą one nic do naszej reputacji jako blogera.
Co według Was powinno być jeszcze dodane do tej listy?
RSS
trackback
Drukuj wpis



























11 listopada 2007 - 12:37
Pierwszy. Świetny post :-)
11 listopada 2007 - 12:54
Nie, post do kitu. Zajrzyjcie na http://www.dobreposty.pl :)
A serio – komentarz to nasz głos w dyskusji, zapoczątkowanej przez autora bloga. Nie wyobrażam sobie, aby zabierać głos na temat, o którym nie mam żadnego pojęcia, gdy nie mam argumentów… Więc każdy komentarz pisany na zasadzie “wiem-lepiej-a-ty-gupi-ch…-jestes” automatycznie dyskwalifikuje komentatora w moich oczach. Pokrywa się to z punktem 10, ale tak w rzeczywistości punkt 10 ogarnia wszystkie 9 poprzednich:)
11 listopada 2007 - 13:04
> ale również nie mają żadnego przełożenia na wyniki SEO
> serwisu
Uu, nie opowiadaj bajek:)
@WesolyTerrorysto
> Pokrywa się to z punktem 10, ale tak w rzeczywistości
> punkt 10 ogarnia wszystkie 9 poprzednich:)
Zgadza się, ale w poradniku “Jak prowadzić popularny blok” był punkty o tym by robić listy 10 najlepszych rzeczy, 15 najgorszych rzeczy, 20 rzeczy o których powinieneś wiedzieć itd ;)
11 listopada 2007 - 13:37
Chcecie konkurs na najgorszy komentarz? :P
Przy okazji Dominik Kaznowski napisał właśnie coś podobnego – też o komciach :)
11 listopada 2007 - 14:50
Hm, po przeczytaniu tego wpisu doszedłem do wniosku, że wystarczy odnieść to czego uczyli nas rodzice o wychowaniu do komentowania na blogach i to powinno wystarczyć ;)
11 listopada 2007 - 17:32
Moim (i nie tylko :-) zdaniem robienie list pt. 10 sposobów na coś tam… to właśnie linkbait … jak widać skuteczny.
Co do pkt. 9 – moim zdaniem jednak nie jest tak, że jak dasz nofollow to nie ma wpływu na Big. G. Moim zdaniem (mogę się mylić) jednak ma ale mniejszy (samo podanie nazwy domeny, już coś daje, nawet jak dasz nofollow).
Druga kwestia to ruch – link nawet z rel = nofollow daje ci traffic :-) tak jak było to napisane w komentarzach do samego postu o no-follow.
11 listopada 2007 - 17:35
Pytanie ad 4. Zgadzam sie z trescia tego postu poza tym punktem, gdyz sa takie blogi, ktorych glowna zasada jest nawiazywanie do innych zrodel internetowych i tam zdarza sie linkowanie w komentarzach. Robi to nawet Scobleizer. Choc faktycznie, aby to moc robic, nalezy wykazac sie wiedza o social media i sieci. Uwazam, ze wiele likow, jesli slusznie umotywowane nie jest szkodliwe.
11 listopada 2007 - 17:44
@GabK jeśli wynika to z kontekstu treści to oczywiście linkowanie ma sens, czasem jednak doprowadzane jest to do przesady.
11 listopada 2007 - 18:12
No porady są praktyczne, ale jednocześnie prawdziwe.
A pkt. 5 jest chyba najbardziej trafny, może dlatego, że sam wielokrotnie stawałem się ofiarą takich ataków… Cóż, może jakiś niedoświadczony blogger przeczyta to i wyciągnie wnioski :P.
11 listopada 2007 - 21:09
Jeśli chodzi o nofollow to oczywiście można się spierać, ale generalnie w swoim zamyśle nofollow ma nie przenosić siły linków. Inną sprawą jest ruch internetowy.
Oczywiście linki w komentarzach wcale nie są czymś nagannym. Jak słusznie podkreślił to Fanatyk wszystko zależy od kontekstu. Zresztą można też spojrzeć od praktycznej strony: jeżeli linki w komentarzach nie będą nawiązywały do treści postu jest małe prawdopodobieństwo zainteresowania nimi czytelnika. Nawet jeżeli ktoś kliknie je z ciekawości to przy braku treści za nimi stojących nic z tego nie wyniknie.
Wspomniane wyżej zasady trzeba według mnie stosować z rozsądkiem. W niektórych sytuacjach ocena tego, czy dany komentarz wnosi coś do dyskusji może zawierać sporą dozę subiektywności.Granica pomiędzy innym punktem widzenia danego zagadnienia, a “fantazjowaniem” może być nieraz bardzo płynna.
11 listopada 2007 - 23:04
>Jeśli chodzi o nofollow to oczywiście można się spierać, >ale generalnie w swoim zamyśle nofollow ma nie przenosić >siły linków. Inną sprawą jest ruch internetowy.
Warto też dodać, że ostatnia aktualizacja algorytmu Big. G. (O czym pisał Mariusz na swoim blogu :-), chyba zmniejszyła wartość linków z blogów (tym bardziej komentarzy). To była odpowiedź na pre-selle na WordPresie. Ciekawe co teraz będzie nowego …
Natomiast, sam ostatnio widziałem, projekt SEO który opierał się na wpisach do księgi gości…. uchhh. I klient za to płacił. Mówił co prawda, że jest średnio zadowolony ale nie był w stanie wychwycić gdzie jest problem. I oto szara rzeczywistoć – część ludzi nie będzie przejmowała się reputacją. Liczy się efekt czyli… :-) No właśnie – czy ruch dobrym miernikiem efektów działań ? Chyba nie ?!