52 książki

31.01.2010 09:28
Like

Całkiem niedawno pisałem o tym, że flaker chce rozruszać internautów. Jednak nie ma się co oszukiwać to co “dla ciała” nie każdemu leży tak sercu jak organizatorom ruszamy się. Dziś wiec będzie kilka słów o innej akcji przeznaczonej dla tych, którzy bardziej cenią sobie to co “dla ducha”. Czyli o akcji 52 książki.

Skąd taki pomysł?

Pomysł pochodzi od Julien Smith, któremu w 2009 roku udało się osiągnąć celi i przeczytać co najmniej jedną książkę tygodniowo. Przemek stwierdził, że warto byłoby ten pomysł przenieść na nasz polski grunt i w ten sposób mamy: 52książki.pl

Dlaczego mam czytać (52) książki (rocznie)?

książkiNikt nikogo do czytania nie zmusza. Jednak chcemy Was namówić do czytania książek. Czytanie książek rozwija wyobraźnię, kreatywność, zasób słownictwa, elokwencję… No i przede wszystkim czytanie książek sprawia niesamowitą przyjemność! Spytasz czemu narzuca się aż takie tempo – 52 książki w rok to jedna książka co tydzień, bez względu na święta, wyjazdy, wakacje etc.

Tyle się mówi o tym, że nie czytamy książek. W 2008 roku tylko 38% Polaków sięgnęło po książkę (niestety nie udało mi się znaleźć nowszych danych, ale ostatnie jakie słyszałem optymistycznie podawały 50% wskaźnik). Myślę, że wyznaczenie sobie ambitnego celu a do tego zaangażowanie w realizację innych może jedynie pomóc. Taka publiczna próba ma dużo większe szanse powodzenia, niż podjęcie tego wyzwania kiedy nikt o nim nie wie. Oczywiście 52 książki na rok może się wydawać zabójczą ilością, ale myślę, że warto podjąć to wyzwanie. Przecież jeśli się nie uda zawsze można spróbować po raz kolejny w przyszłym roku. No i co najważniejsze – tu każdy wygrywa! Nawet jeśli nie uda Ci się osiągnąć pułapu 52 ksiażek rocznie to i tak dużo zyskasz… przekonaj się sam!

księga

Jak to zrobić?

Przede wszystkim wyznacz sobie minimalne limity dzienne. Minimalną ilość stron jaką musisz przeczytać. Ustal również – o ile to możliwe – stałe pory w ciągu dnia kiedy będziesz mógł spokojnie oddać się relaksowi z książką. Konsekwentnie trzymaj się tych limitów a zobaczysz, że osiągnięcie celu jest możliwe. Jeśli masz wolną chwilę to nie czekaj z czytaniem, aż przyjdzie “wyznaczony na czytanie czas” – wykorzystaj ją! Książki dają wielkie możliwości jeśli chodzi o dobór literatury – każdy może znaleźć coś co będzie mu się czytało łatwo i przyjemnie. Dla każdego można znaleźć interesującą pozycję.

Znajdź sobie już na początku kilka “ksiażek ratunkowych”. Kiedy zbliża się koniec tygodni a Ty właśnie zacząłeś czytać powieść, która ma tysiąc stron, złap szybko jakąś nowelkę albo inną książkę na jeden wieczór i szybko ją przeczytaj. A od jutra możesz spokojnie wrócić do swojej powieści. Powiesz, że to kantowanie? No cóż, być może to jest lekki kant, ale kiedy już złapiesz większą wprawę w pochłanianiu książek nie będziesz musiał kantować – a to jest pierwszy cel ;) Czy idziemy na ilość zamiast na jakość? Po części taki właśnie jest cel – abyś zaczął więcej czytać. Jeśli chodzi o “jakość” to przecież nie możemy nikomu narzucić co ma czytać – każdy musi sobie wybrać sam to co mu się najbardziej podoba.

p.s. dla osób, które nie wiedzą od czego zacząć mam tu kilka pozycji, których chętnie się pozbędę, więc można się ze mną śmiało kontaktować jeśli kogoś zainteresuje którakolwiek pozycja. No i pamiętajcie, że zawsze jest jeszcze grupa wsparcia na Facebook.com.

Like
« »

Dodaj do:

develway.pl

Komentarze

Dodaj swój komentarz
  • 52 książki rocznie to absurd. Oczywiście można przeczytać po łebkach, ale czy zostaną w pamięci…?

  • Czemu absurd? 52 to nie 365… ;)

  • Nie wydaje mi się to wcale absurdalne – przeczytaj jeszcze raz cały tekst dokładnie!

  • Książka książce nierówna :-)
    W zeszłym roku udało mi się przeczytać 20422 stron czyli 102,11 znor­mal­i­zowanych książek 200-stronicowych ;-)
    Lista tutaj: http://fraglesi.eu/2010/01/02/.....oroczne-2/

  • Inicjatywa fajna, ale moim zdaniem jeszcze lepsza z tym liczeniem stron. Nie zamierzam czytać tylko po to, żeby “odbębnić” książkę na tydzień. Wolę przeczytać mniej książek, ale obszerniejszych i takich, które mnie zainteresują.
    Po sesji biorę się za czytanie ;)). Z formą spisywania książek jeszcze się zastanowię.

  • @fraglesi nieźle :)
    @Yagbu – nie chodzi o odbębnienie kolejnych sztuk. Jeśli przeczytam w jeden miesiąc 1859 dni Warszawy prof. Bartoszewskiego to będę z siebie dumny. Dołożę sobie do tego kilka krótkich książek i już. Też wolę długie powieści etc. ale przez to omijam szerokim łukiem cieńsze książki, które przecież nie muszą być mniej interesujące. Przecież nie oceniamy książki po okładce, to czemu oceniać po ilości stron?

  • Jenny powiedział: 31.01.2010 o godz. 14:41

    dołączam się – chociaż nie zamierzam się rygorystycznie trzymać tego, że trzeba przeczytać jedną książkę w tygodniu. po prostu na koniec roku ma wyjść w sumie min. 52 przeczytane książki :)

  • Podoba mi się pomysł, ale książka tygodniowo to dla mnie trochę nierealnie – bo jakoś tak jak patrzę, to interesują mnie książki, które są nieco dłuższe (nie wybieram po grubości, ale jakoś tak się złożyło z tematyką). Niemniej czytam ostatnio sporo, po dwie książki naraz (jedna papierowa, druga na komórce) i mam z tego niesamowitą frajdę. Jeśli dzięki tej akcji podniesie się ilość czytających w Polsce – to super. Ale obawiam się, ze akcja trafi do tych, co i tak już czytają – ewentualnie nabiją się statystyki…
    Maruda ze mnie, wiem:)

  • Nowsze dane (za 2009) będą zapewne w marcu – wynika to ze specyfiki prowadzonych badań i ich opracowywania.

    Co do 52 książek – sądze, że trzeba by sobie stawiać to jako cel roczny.

  • Adalbertus powiedział: 01.02.2010 o godz. 19:41

    Zabawa może i fajna, ale najgorzej jak ktoś to weźmie na poważnie… ;)

    Wszystkie te akcje z zachęcaniem do czytania to moim zdaniem zwykłe nakręcanie sprzedaży marnych pozycji.
    Książkę może wydać każdy, nawet największy idiota.

    Magia słowa pisanego już dawno powinna zniknąć – pozostała ona z czasów kiedy pisać i czytać umieli nieliczni a materiały do stworzenia książki były bardzo drogie i siłą rzeczy wydawano raczej rzeczy wartościowe.

    A do takich akcji pierwsi najchętniej podłączą się wszyscy, którzy będą chcieli opchnąć swoje nic niewarte (może jedynie śmiechu warte ;)…) “poradniki” życia i biznesu typu “Jak w tydzień zbudować sobie super osobowość” albo “Jak zarobić, a się nie narobić”.
    Skorzystają też Ci wszyscy, którzy piszą automatycznie i seryjnie jakieś marne powiastki, romasidła i inne duperele… ;)

    Rozbudowa własnego słownictwa? Naprawdę nie trzeba czytać hurtowo aby poznać nowe słowa.
    Czasem nawet wystarczy porozmawiać z drugim człowiekiem. Zamykanie się w świecie książek i komputerów zabija kontakty międzyludzkie. I co z tego, że pozna się nowe słowa jak nie będzie gdzie ich wykorzystać ;).

    Jeśli już cokolwiek takiego propagować to rozmowy, pisanie blogów/tekstów i kulturalne dyskutowanie.
    Zresztą świat ma o wiele poważniejsze problemy niż kłopoty finansowe jakiejś tam branży…

    I niestety, ale raczej ciężko obronić argument o jakości… Niestety w tego typu akcjach wchodzi zwykła bylejakość i hurt. Można by powiedzieć, że takie akcje szkodzą dobrej literaturze i profanują faktyczną wartościową wiedzę skrytą w nielicznych pozycjach.

    Dobra książka obroni się sama. A jeśli reklamować to ze smakiem i subtelnością a nie w hurtowym stylu hipermarketów…

    (Są takie mity, że każda książka to mega mądrość, a każdy okularnik jest inteligentny, kulturalny, wrażliwy i z natury spokojny… Ech ;))

    Nie dajmy się zwariować. Równowaga przede wszystkim.

  • Moim zdaniem to świetna inicjatywa, choć zgodzę się z przedmówcami, że najważniejsza jest, jakość, a nie ilość. Taka akcja to idealne źródło motywacji, być może nie przeczytam 52 książek w roku, to artykuł pozytywnie mnie nastawił do częstszego czytania. Zaczynam już dziś, na początek dzieła pana Vitale. :) Wierzę, w swój i Wasz sukces.

  • Kolejne osoby proszę, żeby zanim napiszą coś o ilości i jakości przeczytały jednak treść wpisu i komentarzy – najlepiej ze zrozumieniem. I doczytali jeszcze 2 zdania wyjaśnienia na 52ksiazki.pl.

  • @Adalbertus – a co ma wspólnego zachęta do czytania książek z ich sprzedażą ?
    Ja korzystam z bibliotek publicznych i przynajmniej w moim mieście sobie ich ofertę chwalę. Książek kupuję dosłownie kilka sztuk rocznie

  • Adalbertus powiedział: 01.02.2010 o godz. 22:43

    Nie da się ukryć, że akcja ta pachnie lekkim “oszołomstwem” ;) i szaleństwem…, ale chyba mimo wszystko jednak w pozytywnym sensie… ;)

    Nie cofam moich poprzednich słów a jedynie coś jeszcze dodam.
    Otóż ta akcja jak i jej podobne mogą odstraszać ludzi właśnie oszołomstwem… może wyglądałaby lepiej gdyby nie padła konkretna liczba książek.

    Ale jednak, jeśli mamy do wyboru siedzenie w hermetycznym światku pełnym tylko i wyłącznie swoich wydumanych “prawd absolutnych” (niekoniecznie przyjaznych światu) a możliwość poznania innych myśli, poglądów, dróg do celu, świetnych historii służących odpoczynkowi umysłowemu ;)… to raczej opowiadam się za opcją numer dwa. Nie żeby od razy przyjmować czyjeś poglądy, ale żeby mieć szerszy obraz rzeczywistości. Coś, na podstawie czego możemy zbudować zdrowy pogląd.

    I ogólnie jestem na TAK, ale bez żadnego limitu. Czytajmy tyle ile nam pasuje. I nie wszystko co nam wpadnie w ręce. Zachowajmy zdrowy rozsądek ;)

    Ciężko jednoznacznie stwierdzić czy ta akcja jest “dobra” czy “zła”, “mądra” czy “głupia”… myślę, że czas pokaże.

    Przecież książka to taki sam nośnik informacji jak wszystko inne z czym mamy do czynienia na co dzień. Nie ma w niej żadnej “magii”. Równie dobrze akcja mogłaby brzmieć przeczytaj 10 blogów tygodniowo po 5 postów z każdego…
    Niektóre książki są po prostu zwykłym narzędziem, po które sięgamy gdy go potrzebujemy.

    Ale jeśli dzięki tej akcji komuś mają się poszerzyć horyzonty myślowe, zasób słownictwa i inne takie… to macie moje pełne poparcie, mimo tego, że tak smęcę ;)

    Przydałaby się jeszcze jakaś akcja promująca audiobooki. Zarówno słuchanie jak i tworzenie. Nie jestem pewny jak to by wyglądało ze strony prawnej, ale dzieła będące w domenie publicznej chyba można by było użyć. Ktoś kto ładnie czyta ;) mógłby umieszczać swoje prace na jakichś darmowych serwerach… Pomogłoby to osobom niewidzącym, słabowidzącym i zabieganym ;)
    Wiele osób z dużymi wadami wzroku chciałoby więcej czytać, ale niestety zdrowie im nie pozwala i tutaj jest pole do popisu dla twórców audiobooków.

    @rubeus
    Owszem, jestem świadom istnienia bibliotek i nawet do nich czasem zaglądam ;), ale niestety prawda jest taka, że co smakowitsze okazy trzeba pożyczać od znajomych lub po prostu kupić, a książki niestety są drogie…

  • Adalbertus, mam wrażenie, że traktujesz książkę zbyt poważnie. Jeżeli nie widzisz rozrywki w czytaniu książek i pracy wyobraźni to nie wyobrażam sobie jak możesz przekonywać osoby z zupełnie innymi założeniami do swoich poglądów.

    Literatura nie jest tylko konkretna, nie jest opowiastką, a talent pisarski i wydanie książki to coś więcej niż skrobanie blogusia. Fakt, że coraz więcej papki marketingowej dla młodzieży, ale to nie znaczy, że dobre książki nie istnieją – jest ich wręcz ogrom, tylko właśnie przez takie stereotypy jakimi się kierujesz nie są one odkrywane.

    Gdybyś czytał dwie książki tygodniowo, jestem pewny, że po roku miałbyś kilkanaście, które bardzo mocno wpłynęły na Twój światopogląd i odbieranie rzeczywistości. Nawet dobra książka fantasy niesie konkretny przekaz i informację na tematy czysto społeczne.

    A jeżeli piszesz:
    “Przecież książka to taki sam nośnik informacji jak wszystko inne z czym mamy do czynienia na co dzień.”
    To dalsze tłumaczenie nie ma wielkiego sensu. Na początku poznaj różnicę między “nośnikami informacji” w dzisiejszym świecie, a potem wypowiadaj się na temat książek.

    Bardzo nie lubię, gdy ktoś podnosi tyle hałasu, a nie potrafi myśleć. Czułem MORALNĄ potrzebę zabrania głosu, po przeczytaniu(!!) komentarzy kolegi Adalbertua.

    Pozdrawiam!

  • Adalbertus powiedział: 18.02.2010 o godz. 16:11

    @ gniotek

    Myślałem, że mam do czynienia ze zwykłym jakimś tam kontrargumentem… łudziłem się, że też kulturalnym. Ale jednak nie. Szkoda.
    “Kolega” ;) gniotek (znamy się, czy jak?) na końcu nie mógł się powstrzymać od wycieczki osobistej… Dobrze Ci było chociaż?

    Swoim procesom myślowym nie mam nic do zarzucenia i daję sobie z nimi radę- nawet całkiem nieźle ;)

    Widzę, że Twój komentarz jest tendencyjny… pełny nastrojów, których jest coraz więcej w sieci oraz w realu, czyli żółć, frustracja, napięcia, kompleksy, chęć “dowalenia” komuś itd. Nihil novi. Normalnie ręce opadają. Ale jest to normalne w tym świecie. Może nie tak normalne, jak co raz bardziej powszechne. Znaki czasów takie…

    Czy niektórym tak trudno zrozumieć, że można walczyć z różnymi poglądami bez konieczności krwawej (koniecznie) walki z ludźmi? Nie w każdej “wojnie” musi lać się “krew”. Ale niektórzy tego nie rozumieją. Chęć dominacji, rywalizacji i pokonania jest zbyt wielka. Byłbyś idealnym berserkerem.

    A fakt, że nie przeczytałeś na spokojnie i dokładnie moich wcześniejszych wypowiedzi sprawił iż poczułeś ogromną ochotę “przywalenia”… Bez podstaw…

    Piszesz:

    “mam wrażenie, że traktujesz książkę zbyt poważnie. Jeżeli nie widzisz rozrywki w czytaniu książek i pracy wyobraźni to nie wyobrażam sobie jak możesz przekonywać osoby z zupełnie innymi założeniami do swoich poglądów.”

    -Skąd ten tekst, ja się pytam? Niezła nadinterpretacja…taka na sterydach. Doceniam rozrywkę przy książkach, ale jakbyś doczytał dokładniej to wiedziałbyś, że chodziło mi o “oszołomstwo” takich akcji.
    Wiesz, te liczby itd. Przecież wszystko wyżej wyjaśniłem.-tak, że każdy(?) by zrozumiał. Skoro tak czytasz książki jak moje wypowiedzi to lepiej rzuć to czytanie w cholerę, bo szkoda Twojego czasu.

    “Literatura nie jest tylko konkretna, nie jest opowiastką, a talent pisarski i wydanie książki to coś więcej niż skrobanie blogusia. Fakt, że coraz więcej papki marketingowej dla młodzieży, ale to nie znaczy, że dobre książki nie istnieją – jest ich wręcz ogrom, tylko właśnie przez takie stereotypy jakimi się kierujesz nie są one odkrywane.”

    -A czy ja napisałem, że nie ma dobrych książek. Nie. Napisałem, że dobra książka obroni się sama. Czemu wszystko ma być skrajne? Albo nie czytamy wcale, albo czytamy co popadnie… Pffff… I skąd ta nieuzasadniona pogarda do blogów? Argumentów już nie dałeś. W ogóle w całej Twojej wypowiedzi brak rzeczowych argumentów… i logiki jakby, ale dobra rozumiem, emocje, późna godzina, nie doczytanie, więc OK. Ale idźmy dalej…

    “Gdybyś czytał dwie książki tygodniowo, jestem pewny, że po roku miałbyś kilkanaście, które bardzo mocno wpłynęły na Twój światopogląd i odbieranie rzeczywistości. Nawet dobra książka fantasy niesie konkretny przekaz i informację na tematy czysto społeczne.”

    -A czy ja mówię, że nie? Jednak zalecam ostrożność w formowaniu tych światopoglądów na podstawie CZYICHŚ doświadczeń, ale to nie tutaj-osobny temat na czysto akademicką dyskusję.

    “A jeżeli piszesz:
    “Przecież książka to taki sam nośnik informacji jak wszystko inne z czym mamy do czynienia na co dzień.”
    To dalsze tłumaczenie nie ma wielkiego sensu. Na początku poznaj różnicę między “nośnikami informacji” w dzisiejszym świecie, a potem wypowiadaj się na temat książek.”

    -Tutaj widzę miejsce na ładne zakończenie tej dyskusji.
    Tak, dalej uważam, że książka to nie jest nic nadzwyczajnego.
    Ale niektórzy dalej mają średniowieczną mentalność mieszkańców biednych wiosek, gdzie to byle bzdura powiedziana po łacinie budziła podziw i posłuszeństwo…

    Ale koniec tych przegadywanek. Mamy dziś akurat piękny słoneczny dzień.
    Nikt z nas nie wie kiedy zejdzie z tego świata, więc po co marnować czas na takie zbędne napięcia? ;) Życie samo ich dostarczy, po co je tworzyć?
    Kochajmy się, miłujmy się ;)- szkoda czasu i zdrowia na pierdoły ;D

    (Nie wiem, może się mylę, ale tak sobie myślę… że tak naprawdę dotknęła Cię ta moja nieprzychylna opinia o tych różnych bezsensownych poradnikach.
    Zobaczyłem teraz Twojego bloga i chyba jesteś czytelnikiem tego typu lektur? Zwłaszcza tych “Jak zarobić, a się nie narobić”. No offense of course ;)Jeśli tak to nie martw się, jeszcze możesz to rzucić ;) Jeśli nie, to nie ma sprawy ;))

    Mimo wszystko gniotku pozdrawiam Cię (szczerze, żeby nie było…) i życzę miłych chwil spędzonych przy książkach i tak w ogóle. Tylko mam taką małą radę. Pozbądź się tej paskudnej maniery “wycieczek osobistych”. Atakuj pogląd jeśli już, ale nie człowieka. I pojmij, że nikt nie ma wyłączności na prawdy absolutne i każdy ma prawo do swoich poglądów. Owszem, można przedstawić swój odmienny pogląd i nawet czasem lekko zaatakować inny, ale do kroćset nie niszczmy przy tym ludzi!

    Pozdrawiam także wszystkich pozostałych czytelników tego bloga ;)

  • @Adalbertus
    Skończcie te, nie najlepiej świadczące o obu stronach, wycieczki osobiste i nic nie wnoszące argumenty ad personam.

    1. Ja tu nie widzę żadnego oszołomstwa…
    2. Gdzie jest napisane, że wszytsko ma być skrajne? Nikt tak nie powiedział!
    3. Nie zauważyłem pogardy dla blogów, a jedynie skontrastowanie ich z książkami – i z tym argumntem akurta osobiście się zgadzam
    4. Tak, dalej uważam, że książka to nie jest nic nadzwyczajnego.
    Ale niektórzy dalej mają średniowieczną mentalność mieszkańców biednych wiosek, gdzie to byle bzdura powiedziana po łacinie budziła podziw i posłuszeństwo…

    Nie widzę żadnego związku…

    W ogóle w całej Twojej wypowiedzi brak rzeczowych argumentów… i logiki jakby, ale dobra rozumiem, emocje, późna godzina, nie doczytanie, więc OK.
    [...]ale no offence oczywiście.

    Słaby chwyt ;)

    Tak, więc po raz wtóry proszę o zakończenie takiego pseudo argumentowania, które można wypalić w każdą wypowiedź i później długo i namiętnie go bronić, bo przecież napisałem “moim zdaniem”.

  • Adalbertus powiedział: 18.02.2010 o godz. 18:29

    @ Paweł Lipiec
    Nie wiedziałem, że biorę udział w walce… do tego w takiej, w której potrzebny byłby sędzia.
    Jakbyś nie zauważył, z mojej strony “gra” była czysta, bez ciosów poniżej pasa czyli bez zbędnych, przesadnych złośliwości, bez obrażania! W przeciwieństwie do wypowiedzi “gniotka”.

    Ale rozumiem, że to Twój blog itd.
    Tyle, że wypowiedziałeś się za Gniotka (czemu?), którego to nie miałem zamiaru obrażać, a jedynie sprostować co nieco i po prostu obronić się przed chamstwem.

    Widzę, że na Twoim blogu zaatakowany nie może się nawet obronić.

    I gdybyś był dobrym gospodarzem tego bloga to usunąłbyś obraźliwy dodatek Gniotka, lub nawet całą jego wypowiedź. Ale może to ja mam jakieś dziwne zasady? (Gdybyś zmienił zdanie to masz moją zgodę i przy ewentualnym usuwaniu wypowiedzi gniotka, możesz też usunąć tą moją ostatnią, albo nawet wszystkie..)

    A Twoja ocena moich argumentów? -masz prawo, ale jednak nie z Tobą rozmawiałem. I oczywiście mam całkiem inne zdanie na temat mojej wypowiedzi i jej jakości ;).

    I widzę, że każdy pogląd nie pokrywający się z Twoim jest słaby, kiepski i do niczego. To po co zakładałeś bloga, skoro nie dopuszczasz do swobodnego wyrażania swoich myśli. Od razu “naskakujesz” na taką osobę. I Ty chcesz tutaj stworzyć przyjazną atmosferę sprzyjającą dyskutowaniu?

    Nie dość, że nie moderujesz skutecznie komentarzy licząc na większy ruch (i “krew”-która zawsze zwiększa oglądalność… ;)) to jeszcze niewinnemu, biednemu ;), bezpodstawnie i po chamsku zaatakowanemu czytelnikowi, starasz się publicznie odebrać broń z ręki gdy ten próbuje sam się obronić… bo Twoja “ochrona” zawiodła/nie istnieje.
    Kiepski ruch.

    Doceniałem wcześniej Twoją blogową działalność, ale teraz jakiś niesmak się zrobił.

    Dla niektórych wyjaśnienia:
    “1. Ja tu nie widzę żadnego oszołomstwa…”
    To akurat jest kwestia względna. Rozumiem, ze opinie w tym temacie mogą być skrajnie rozbieżne. Chodziło mi o tą ilość, przecież wyjaśniałem wcześniej. Życia polega też na innych rzeczach niż tylko na “przeczytywaniu” w biegu książek. I chodziło mi też o ten aspekt “zawstydzania” publicznego “nieczytających”-czy to w tramwaju, autobusie lub w parku… Chociaż miny co niektórych takich publicznych dumnych czytających są bezcenne ;)

    “2. Gdzie jest napisane, że wszytsko ma być skrajne? Nikt tak nie powiedział!”
    Czytanie między wierszami.

    “3. Nie zauważyłem pogardy dla blogów, a jedynie skontrastowanie ich z książkami – i z tym argumentem akurat osobiście się zgadzam”
    Dowód na pogardę? Proszę:
    “[...]a talent pisarski i wydanie książki to coś więcej niż skrobanie blogusia.” -moim zdaniem w tej wypowiedzi była zawarta pogarda. Słowa klucze: “coś więcej”, “skrobanie”, “blogusia”.

    “4. Tak, dalej uważam, że książka to nie jest nic nadzwyczajnego.
    Ale niektórzy dalej mają średniowieczną mentalność mieszkańców biednych wiosek, gdzie to byle bzdura powiedziana po łacinie budziła podziw i posłuszeństwo…

    Nie widzę żadnego związku…”

    Miałem na myśli ówczesne podejście do wszelkich tekstów i przemówień kościelnych, urzędowych itp…
    Magia książki: dawniej naprawdę “wyprodukowanie” książki było bardzo drogie i zarezerwowane tylko dla pewnych grup społecznych…
    Miałem tutaj właśnie na myśli mentalną pozostałość po tamtych czasach, gdzie każdy ufał wręcz bezgranicznie słowu pisanemu. Dowody?
    Poobserwuj swoje otoczenie pod tym kątem. Widziałem dużo ludzi powołujących się na ogromne bzdury, ale za to były to bzdury pisane. Chciałem przekazać myśl aby w czasach gdzie światem rządzi pieniądz i ilość a nie jakość, nie wierzyć bezkrytycznie we wszystko co jest publicznie wydane (wydrukowane/wrzucone na jakiś serwis itd.).

    “W ogóle w całej Twojej wypowiedzi brak rzeczowych argumentów… i logiki jakby, ale dobra rozumiem, emocje, późna godzina, nie doczytanie, więc OK.
    [...]ale no offence oczywiście.
    Słaby chwyt ;)” – połączyłeś tutaj dwie różne wypowiedzi i z lekka nagiąłeś rzeczywistość do swego scenariusza.

    Drogi Pawle, proszę daj spokój z takimi gimnazjalnymi opiniami… To nie miał być żaden chwyt. Konfliktów nie cierpię okropnie. To było zwykłe stwierdzenie faktów. Gniotek całkowicie mnie nie zrozumiał.

Pingi i Trackbacki

Dodaj komentarz

Możesz wykorzystać następujące tagi: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Preview:

Switch to our mobile site