Domeny web2.0
Like
Domeny serwisów WEB2.0 są coraz bardziej pokręcone. Nie zawierają ani sensownej nazwy ani słów kluczowych opisujących serwis. Przeważnie zawierają tylko nazwę serwisu, które to nazwy są coraz bardziej abstrakcyjne. No bo co ma znaczyć joost czy babelgum?
Nie dziwne, że powstają takie oto strony generujące nazwy serwisów Web2.0. Przykłady wygenerowanych nazw Web2.0: Twimba, Oyoveo, Dazzleworks, Jumpify, Nster, Chatvine, Fivepulse, Toppoint… I tak dalej i tak dalej. Można tak długo i namiętnie. Gdzie tu sens? Gdzie logika?!
Like



Komentarze
Dodaj swój komentarzNie ma logiki, to web 2.0 ;). Tak swoją drogą mały babol się zaplątał – pisze się coraz, nie co raz.
Bublegum -> zapis fonetyczny Bubblegum, czyli balonowej gumy do żucia :)
cimlik – dzięki – updated ;)
Tomku rozumiem, że jest jakiś pokrętny sposób na powiązanie między gumą do żucia a telewizją? ;)
@Fanatyk: jeszcze na początku ;).
@Tomasz Topa: trochę to naciągane.
Serwisy web20, czy po prostu społecznościowe, bo nie wszystkie społecznościowe są wg mnie web20… nie muszą mieć słów kluczowych w nazwie, gdyż SEO ma niewiele do ich sukcesu, (SEO sprzed epoki web20). Teraz już nie chodzi o pozycję na 5 czy 10 słów kluczowych, teraz chodzi o szybki przyrost contentu, oraz dbanie o długi ogon.
Moim zdaniem ‘upychanie’ słów kluczowych w domenach nie ma najmniejszego sensu, niezależnie od tego jakie numerki pojawiają się przy ‘web’.
Z marketingowego punktu widzenia wymyślenie krótkiej i łatwej do zapamiętania nazwy (domeny), jest pierwszym krokiem w tworzeniu pozytywnej marki danego serwisu.
@Topa: Nie “bubelgum” tylko “babelgum“. A to już robi różnicę!
Nie ważne co to jest, ważne, żeby wpadało w ucho, potrafiło wryć się w pamięć i gdy przymykamy oczy roztaczał się piękny obraz ;]
Pawel my tu o domenach a nie o pejzażach malowanych :P
Pytanie “gdzie sens, gdzie logika” powinieneś raczej skierować do panów z ICANN, dzięki którym 99,9% wartościowych domen jest już zarejestrowanych. To nie jest wina twórców serwisów web 2.0, że za domenę z fajną nazwą muszą zapłacić “cwanym biznesmenom” 100 tys. USD.
Aż nie przypomnę pana historii pana Johna Gotts’a, który zmarnował 3 miliony dolarów na domenę wiki.com
najlepszym przykladem są domeny yahoo czy google.
Chyba wiecej wyjasniac nie trzeba.
Czy tak naprawdę chodzi tylko o nazwę ? Nawet przy świetnej nazwie/randomowej/ciekawej czy jak to jeszcze tam nazwiemy nie mamy pewności, że osiągniemy sukces. Liczy się merytoryka, a jak widać nawet buble, które generują jakiś tam ciąg znaków mogą coś osiągnąć. I pytanie: “Gdzie tu logika ?” : P
nielogiczne nazwy prowokują, pospolite nazwy nudzą. Ktoś wykorzysta ten kurs myślowy, dla lepszego “chłytu” marketingowego, a nam szarym surferom, zostaną nieskończone fale chaosu web 2.0, które zamiast udogodnień przyniosą więcej zamieszania. To tak w ramach poniedziałkowości :)
A ten generator całkiem ciekawe pomysły potrafi momentami podrzucić, nie powiem. Klika można by wykorzystać. Tylko czy tworzenie serwisu zaczyna się od wymyślenia nazwy, czy konceptu…?
w tym wszystkim musi być unikalność. a niby co ma znaczyć “onet”? tak samo z innymi serwisami. żeby być rozpoznawanym trzeba być oryginalnym.
Fajny generator, niektóre nazwy są ciekawsze niż niejednego istniejącego serwisu web 2.0.
U mnie wygenerowało “Tata” :D Czyżby ojcowie byli łeb-dwa-zerowi ??:)
Pingi i Trackbacki