Dzienniczek Ucznia… pe el
Nie zdążyłem nawet przeczytać dobrze informacji na startups.pl a hazan już poinformował, że napisał “recenzję” dzinniczka! Nie wiem jak on to robi, ale skoro był taki Szybki Bill to przy okazji może odniosę się do tego co on napisał.
Nie często zdarza mi się pisać o nowych startupach. Wynika to z tego, że piszę przeważnie o takich, które robią wrażenie (nie koniecznie pozytywne).
DzienniczekUcznia.pl
Czytam informację na startups.pl:
Jest to serwis, stworzony w oparciu o najnowsze technologie, zapewniający bieżący kontakt Szkoły z rodzicami za pośrednictwem Internetu. Szeroka i stale rozbudowywana funkcjonalność, wysokie bezpieczeństwo informacji, prostota obsługi to tylko kilka z najistotniejszych zalet Dzienniczka Ucznia.
I pierwsza myśl jak mnie naszła: Która szkoła się na to zdecyduje (i ile ich będzie)? Jakoś mam dziwne wrażenie, że proponowanie szkołom takiego rozwiązania gdzie niejednokrotnie informatyki nadal nie rzadko uczą ludzie mający problemy z obsługą edytora tekstowego przypomina mi obdarowywanie neandertalczyka bronią palną.

Pomysł oczywiście jest ciekawy i godny ściskania zań kciuków jednak nie bardzo widzę dla niego miejsce na rynku. Dalej w opisie serwisu czytam:
Rejestracja w serwisie jest dla szkoły korzystną inwestycją, dzienniczekucznia.pl to serwis w pełni internetowy, nie trzeba kupować do niego dodatkowego serwera, licencji na stanowiska czy innych akcesoriów niezbędnych do działania.
I tu zacząłem się zastanawiać czemu ktoś strzela sobie samobója?! Kazać szkołom, które – będę się upierał – wcale nie rzucą się z dziką chęcią, na ten projekt to stawianie im kolejnych barier. Przy takim sposobie finansowania nie widzę tu dużej szansy na zaistnienie.
Jak zauważył Michał w komentarzach do startupu, pomysł z dawaniem nauczycielom dodatkowej pracy nie wzbudzi ich entuzjazmu, zwłaszcza, że coś mi sie widzi, iż konieczne będzie zatrudnienie osoby wklepującej wszystkie dane do systemu, bo część nauczycieli powie “nie umie”… i już ;) Co więcej, zgadzam się z Michałem, sens miałoby finansowanie projektu przez rodziców zainteresowanych takim rozwiązaniem.
Może ja stary jestem…
Może ja stary jestem i już tak marudzę ze starości, ale “za moich czasów” rodzice bez takich wynalazków byli poinformowani o ocenach i nie było z tym problemu. Kto potrzebował to – jak pisze Grzesiek – zmieniał oceny w dzienniku. Uważacie, że tu się nie da? To musicie mnie przekonać, że nastolatek nie włamie się do serwisu albo co bardziej prawdopodobne nie uzyska dostępu do konta nauczyciela korzystając z jego niewiedzy, ignorancji etc.
A! No i jest promocja, więc ponaglajcie swoje szkoły ;)

RSS
trackback
Drukuj wpis



























28 listopada 2007 - 18:54
A kysz mi z takimi startupami. Wystarczy mi groźba szlabanu przy zebraniach, a żeby to miało być non-stop!? Litości… :D
28 listopada 2007 - 18:59
Mi się podoba idea odłączania prądu podczas nasilenia okołopółrocznego i końcoworocznego :)
A tak naprawdę to pomysł bardzo fajny, ale wątpię aby spełniało to swoje cele.
28 listopada 2007 - 19:01
Nie jedna szkoła ma swój dzienniczek elektroniczny. i jak słyszałam się sprawdza. Jak pisałam u hazana u mnie też to było :P
A co do wklepywania przez nauczycieli. Żaden problem. Takowe dzienniczki mają interfejs dla ułomnych, brzydko mówiąc. Kazdy go obsłuży, jeżeli będzie umiał się zalogować na swoją pocztę.
Poza tym żadna dodatkowa praca (jezeli sie juz przyzwyczai do takiej formy pracy). Bo teraz zazwyczaj każda klasa (pomieszczenie) jest wyposażona w komputer. Sie wklepuje oceny na lekcji, tak jak wklepuje sie teraz do papierowego dziennika.
Startup jest okropnym pomyslem. Juz mniej wydadzą na stronę internetową (zreszta w dzisiejszej dobie, kazda szkola ma strone WWW)
Obiektywnie patrząc to jest dobry pomysł (ogolnie, nie startup), ale subiektywnie patrząc jako uczeń – mamy przerąbane.
28 listopada 2007 - 19:12
Lanooz Ty chodzisz chyba do jakiejś wyjątkowej szkoły ;) Ale zgadzam się – uczniowie mają przerąbane!
Zawsze można było nie informować o zawalonym sprawdzianie i po porawie przyjść i powiedzieć dostałem(am) lufę, ale już poprawiłem(am) na 4/5/6… ;)
rybomar, właśnie, jak już napisałem – uczniowie na pewno znajdą na to jakiś patemt :]
dRaiser, echem, to Ty masz jeszcze bardziej przerąbane niż reszta :P
28 listopada 2007 - 20:21
@Fanatyk – chciałem jedynie zaznaczyć iż to co napisałem dalekie jest od jakiejkolwiek recenzji:) – napisałem własne przemyślenia na temat pomysłu na serwis.
28 listopada 2007 - 20:24
@hazan dlatego napisałem ["recenzję"] a nie [recenzję] ;) Różnica nie wielka lecz zasadnicza :]
28 listopada 2007 - 20:46
Szkoła raczej wolałaby mieć swój własny system niż korzystać z komercyjnego. To moje zdanie.
28 listopada 2007 - 21:10
A czy nie jest przypadkiem tak, ze sa jakies przepisy odnosnie przechowywania ocen? W koncu dzienniki musza byc przechowywane przez iles tam lat i tak dalej… Wiadomo, ze serwis nie ma zastapic dziennikow, ale czy powierzanie takiej informacji podmiotowi trzeciemu w ogole wchodzi w gre?
28 listopada 2007 - 22:18
Prędzej czy później i taki projekt musiał powstać, takie czasy po prostu. Zgadzam się jednak, że angażowanie do niego i tak już zapracowanych nauczycieli (o prawie-jak-informatykach nie wspominając) może sprawić, że cała idea weźmie w łeb.
Aha, tak na marginesie:
Popraw albo sprecyzuj te dwa zdania, bo nie za wiele z nich rozumiem. ;)
29 listopada 2007 - 00:43
A mi się ten pomysł bardzo, ale to bardzo podoba. Dobrze zrealizowany dzienniczek ucznia w Internecie mógłby IMO usprawnić pracę szkół.
Jak? Po pierwsze nauczyciel ma łatwiej, bo nie musi co zebranie wypisywać irytujących kwitków, ze spisem wszystkich ocen. Wypełnia na bieżąco – raz, a nie co miesiąc/półtora (w zależności od cyklu zebrań w szkole). Nawet jeśli z przyczyn formalnych musi i tak je wypełnić, to myślę, że dzienniczek w prosty sposób mógłby dodać (a może już ma) funkcje drukowania wyników.
Po drugie podpunkt a) rodzic ma łatwiej, bo może w każdej chwili sprawdzić stopnie swojej pociechy. (chociaż z tego to uczniowie się raczej nie ucieszą :P) Po drugie podpunkt b)Przy odrobinie szczęścia mogłoby to ograniczyć konieczność wpadania do szkoły na zebrania. Teraz kwestie uwag i ocen można by załatwiać przez Internet, a na zebraniach omawiać pozostałe. Więc i mniej zebrań i krótszy czas ich trwania.
Po trzecie czy 900 zł dla szkoły to naprawdę tak dużo? Jeśli znaleźć by chętnych rodziców to przy szkole w której jest 500 dzieci (a z tego, co się orientuje to w naszych szkołach jest sporo więcej) nawet gdyby tylko 1/5 rodziców chciała używać dzienniczka, to wychodzi po 9 złotych rocznie. Czy to dużo za sporo zaoszczędzonego czasu i “spokojny” sen? Według mnie nie.
Oczywiście ten pomysł jest dobry tylko i wyłącznie przy jego odpowiedniej realizacji. Szkoła musi chcieć i rodzice muszą chcieć. Nauczycieli trzeba przekonać i zachęcić. Dorzucenie dzienniczka na zasadzie: “o mamy dzienniczek” (nawet przy założeniu, że szkoła za niego zapłaci z własnej kieszeni), który będzie aktualizowany sporadycznie i tylko z niektórych przedmiotów jest bezsensem.
Ponadto strona musi zagwarantować bezpieczeństwo danych. To jest oczywiste.
Reasumując – pomysł nie mógłby wyeliminować typowego dziennika, ale dobrze zrealizowany IMO mógłby ułatwić życie i rodzicom i nauczycielom.
29 listopada 2007 - 00:58
Oj, strasznie fatalny pomysł, moim zdaniem…
Tak daleko posunięta inwigilacja ze strony rodziców, o którą jeszcze szkoła sama ma się prosić, nie jest dobrym rozwiązaniem. Zamiast mobilizacją, będzie dla ucznia raczej kolejnym powodem do buntowania się.
IMHO, każdy uczeń, czy to podstawówki, a szczególnie już gimnazjum, czy też liceum, powinien mieć zapewnioną pewną dozę wolności, prywatności. W tym momencie stałby się zupełnie bezsilny i bezradny. Jak sam Fanatyk napisał, zawsze można było poprawić, nawet nic nie mówić.
A to tylko dodatkowy stres dla ucznia, który na złe wyjdzie zarówno jemu, jak i rodzicom.
Reasumując – to jest idea z gatunku najgorszych możliwych. Nie wyjdzie z tego nic dobrego.
29 listopada 2007 - 10:29
Keroth Myślę, że bezpieczeństwo było jedną z pierwszych kwestii jakie zostały wzięte pod uwagę, więc o to bym się specjalnie nie martwił.
Co do zasady nawet jestem skłonny zgodzić się z Twoją opinią ;)
homikus Czy Ty nie nabawiłeś się przez ostatnie 2 lata jakiejś mani prześladowczo-inwigilacyjnej?
Jak sam Fanatyk napisał, zawsze można było poprawić, nawet nic nie mówić.
Tylko Fanatyk nigdy nie twierdził, że to jest godne pochwały rozwiązanie.
Faktycznie biedny uczeń jeszcze sie zestresuje i co będzie? Ano może zacznie się przyzwyczajać do tego co czeka go w dorosłym życiu. Wychowanie bezstresowe się nie sprawdza.
Jeśli chodzi o “pewną dozę wolności” to w wypadku dzieci ic wolność kończy sie na słowie rodziców! To nie są pełnoprawni obywatele (przykro mi ale takie mamy realia), którym przysługują pełne prazwa (i obowiązki).
29 listopada 2007 - 11:00
Do autora – :D Na szczęście nie jest aż tak czarno na horyzoncie^^. Nie twierdzę, że wszyscy nauczyciele to geniusze informatyczni czy nawet “porządni” użytkownicy komputera, ale wiesz, Słowo Dyrektora to Słowo Ostateczne. Ma być, to będzie – nauczyciel zagryzie zęby. Zresztą… robiliśy ten serwis konsultując z nauczycielami, więc w sumie jest banalny w obsłudze ;-P (nie znaczy, że banalny w konstrukcji! :D) Nawet jak ktoś się włamie, bo zdolny jest, to pytanie brzmi – po co? o ocenach decyduje dziennik klasowy a DzienniczekUcznia pełni funkcję wspomagającą kontakt z rodzicami i uczniami. Sami uczniowie korzystają z dzienniczka ucznia (tak, mamy już klientów), bo chcą wiedzieć, co zarobili, a do dziennika klasowego dostępu “ni mo”.
Do Kerotha – widać, ze wiesz, co w trawie piszczy :D aha , dziennika zwykłego nic nie moze wyeliminować, bo jest wymagany przez MEN. Dzienniczek ma go wspomagać.
Do homikusa – widać, że nie wiesz, co w trawie piszczy :D Zresztą brednie piszesz, sorki za brzydkie słowo. Reprezentujesz podejście ucznia-wolnomyśliciela, co nijak się ma do praw i obowiązków ucznia oraz prawa w ogóle. Szkoła ma obowiązek informowania rodziców o Twoich ocenach. Co więcej, Ty też. Bo rodzice odpowiadają za Ciebie prawnie, zanim skończysz 18 lat a nawet dłużej. A jest coś takiego jak “obowiązek nauki” ;-P
dRaiser – no, wiesz, sorry ;-P
do reszty – dzięki za uwagi i refleksje :D Wiecie, Dzienniczek Ucznia ma za zadanie pomóc szkole i rodzicom. Uczniom też, ale poniekąd z rozpędu ;D. Nie interesuje nas to, że takiego Jaśka boli, że jego pały wyjdą przed rodzicami, albo że zamiast na religii, to był pod sklepem i piwo pił :)
29 listopada 2007 - 11:08
O! Jest głos, którego mi brakowało ;)
Rozpatrując dalej potencjalne włamanie. Uczniowi zasadniczo nie chodzi o to jakie ma realnie oceny ale o jakich informowani są rodzice – więc jest już jakiś sens, prawda? ;)
a do dziennika klasowego dostępu “ni mo”.
Za moich czasów różnie z tym bywało ;) Ale to nie nasz kłopot.
Nie interesuje nas to, że takiego Jaśka boli, że jego pały wyjdą przed rodzicami, albo że zamiast na religii, to był pod sklepem i piwo pił :)
I prawidłowo! :]
29 listopada 2007 - 11:16
Ech, Fanatyku, po co ta złośliwość…
29 listopada 2007 - 17:44
Eee, wybacz, proszę, offtopic, ale właściwie dlaczego dwa lata? Tak to do mnie teraz dotarło, że nie wiem, skąd się to wzięło…
29 listopada 2007 - 19:37
A ja jestem przeciwny takiemu pomysłowi. Dajmy dziecku szanse, aby mogło samo wytłumaczyć się z ocen. Każdy z nas chodził do szkoły więc postawmy sobie pytanie: czy będąc uczniem chciałbym aby taki program mnie dotyczył? Zostawmy tak jak jest, a jeśli jakiś rodzic koniecznie będzie chciał znać na bieżąco oceny swojego dziecka to przecież jest wiele innych możliwości aby je poznać. Pozdrawiam!
29 listopada 2007 - 19:56
Wojtek czy dziecku odmawia się prawa do wytłumaczenia się z ocen? Pomijając czy jest co tłumaczyć…
A czy kiedy chodziliśmy do szkoły chcieliśmy się uczyć bilogi, matematyki, fizyki, chemii, geografi etc.? Bo z tego co pamiętam to u mnie największym powdzeniem cieszył się W-F i informatyka. Czy to znaczy, że skoro nie chcą to mają sie nie uczyć?!
Ustalmy coś – nastolatek nie wie co jest dla niego dobre i potrzebne. I bez względu ilu tu takich nastoletnich “liberałów” teraz na mnie naskoczy to raczej mnie nie przekonacie!
przecież jest wiele innych możliwości aby je poznać
Ogień też można krzesać na rozmaite sposoby, jednakowoż trudno zaprzeczyć że zaplniczka jest wygodniejsza niż hubka i krzesiwo.
30 listopada 2007 - 18:11
Wg mnie (tzn podzielam opinie innych) to chybiony pomysł. Z dotatkową robotą jest problem, a efekt będzie i tak ten sam ;)
30 listopada 2007 - 19:31
Quisto, opinie innych są podzielone ;)
28 sierpnia 2008 - 19:11
[...] sobie przypomniałam o wpisie na blogu Fanatyka na temat dzienniczekucznia.pl, płatnym serwisie dla szkół (swoją drogą, jest beznadziejny). [...]
28 sierpnia 2008 - 19:48
[...] Jeden z przytaczanych komentarzy. [...]
12 sierpnia 2009 - 11:40
Biedne dzieciaki w końcu wezmą się za naukę heh.