Dziennik zrzyna od blogerów

28.08.2008 19:47
Like

Pamiętacie jak Marcin Jagodziński pisał jak to Dziennik sobie zapożyczył treść z jego bloga? Okazało się, że to nie był jednorazowy wypadek przy pracy. Dziś lanooz zaskoczyła mnie swoim wpisem – coś o dziennikarzach na marsie ;)

Lanooz demaskatorka

Okazuje się, że dziennikarzom piszącym o elektronicznych dzienniczkach ucznia nie przejdzie przez “pióro” przyznanie się do zaczerpnięcia opinii od blogerów. Biorą je i podpisują jako wypowiedzi z “forum uczniowskiego”, do którego również nie linkują – bo po co? Dokładny opis sytuacji znajdziecie u Lanooz.

Szczerze powiedziawszy to nie wiem czy się cieszyć, że Ci “poważni” dziennikarze czytają blogi (a w szczególności mój), czy płakać nad ich “honorem zawodowym”. O ile zrozumiałbym jeszcze amatora, zaczynającego swoją przygodę z tekstem pisanym o tyle nie pojmuję ludzi, którzy chcą uchodzić za poważnych, profesjonalnych… bla-bla-bla…

Lanooz postawiła jeszcze jedną tezę, która “może tłumaczyć” zachowanie dziennikarzy: PS: A może przeceniłam dziennikarzy? Co jeśli przez nieuwagę naprawdę uznali blog Fanatyka za forum uczniowskie? Hm, hm, hm…

Jeśli uznali blog za forum, co jest możliwe bo z doświadczenia wiem, że bywa mylony z portalem (nie pytajcie!), to świadczy o ich słabym przygotowaniu i lekceważącym podejściu do pracy. Nie wiem, która wersja wydarzeń lepsza.

Screen

dziennik zrzyna

Jeden z przytaczanych komentarzy.

Siła blogów

Katarayna ostatnio napisała całkiem zgrabny tekst o sile blogów, tudzież o braku siły przebicia tychże. W sumie to całość jest zgrabnie ubrana w argumenty i sprawi wrażenie całkiem spójnej “teorii” na temat słabości blogów. Cały “trick” polega jednak na tym, że siła blogów jest zauważalna i daje się ją wykorzystać. Natomiast dziennikarze mediów tradycyjnych najwyraźniej się jej boją. Nie bardzo widze powody dlaczego? Może dlatego, że jej nie rozumieją, może boją się tajemniczych sił wspierających blogerów, a może boją się obnażania ich słabości? Sam nie wiem. Wiem natomiast, że możemy spokojnie ze sobą koegzystować, a nawet współpracować – trzeba tylko chcieć!

Na koniec

Przyjmuję zakłady czy Dziennik jakoś zareaguje.

Like
« »

Dodaj do:

develway.pl

Komentarze

Dodaj swój komentarz
  • Rafał – zła wiadomość: RavSite.net nie jest blogiem.

    Pamiętasz? Paweł – zła wiadomość: WebFan nie jest blogiem. ;)

    Dlaczego tak się dzieje? Hmm…Prawdopodobnie się boją, albo, co byłoby głupie, nie mogą linkować do nieprofesjonalnych źródeł?

  • Właściwie to opierając się o notkę Kataryny można zadać pytanie: co to kogo obchodzi poza blogerami? Myślicie, że kogoś kto nie jest w blogosferze wzruszy-ruszy ta sytuacja?

    Poza tym, hm, mam wrażenie, że dziennikarz potrzebował czegoś do tezy, wziął byle co i nawet nie pomyślał. ;) Przecież “forum uczniowskie” jest jeszcze bardziej głupio brzmiącym (dla takiego stereotypowego czytacza) źródłem niż “blog”.

  • Dziennikarze mediów tradycyjnych w jakiś sposób może uważają, że to hańba i ujma na honorze korzystać z tekstów czy komentarzy, których autorami są blogerzy. Dziwna sytuacja, ale jednak … może jakieś kompleksy z dzieciństwa.

  • Blogi podobnie jak wikipedia nie może stanowić rzetelnego źródła wiedzy, o ile w pierwszy przypadku jest raczej nośnikiem opiniotwórczym (czyt.prywatne opinie autora), o tyle w drugim przypadku mamy do czynienia z wskazówkami, za którymi należy podążać.

    Wracając do meritum, zaczynają się ścierać wyraźne różnice między gazetami a ich odpowiednikami w Internecie i w zasadzie należy się cieszyć z faktu, że blogosfera jako tako jest traktowana na odpowiednim poziomie. Szkoda tylko, że ci, którzy czerpią korzyści, nie potrafią podejść do tego w sposób merytoryczny i dżentelmeńskim.
    Bo jeśli np. Ty byś skopiował zdjęcie z gazety i nie podał źródeł, to już by były maile itp. Skoro ci, zwłaszcza dziennik czy GW, wymagają od nas odniesienia do źródeł, to my mamy prawo żądać tego samego i od nich.

  • Myślę, że “Dziennik” zareaguje, ale to tak, by waszmościowie wyszli na przeżywających dzieciaków.

  • Hej! TrAfiLeM tu dzIęKi GooooGlOm, SzUkAłEm jaKiEgOś FoRuM dLa UczNiOOff…

    Sorki, nie umiem tak pisać:) No cóż, sytuacja podobna jak ze wspomnianym wpisem u Marcina, znowu narozrabiał Dziennik. Podejrzewam, że wynika to z prostego faktu – pozostałe dwa duże dzienniki (GW i Rz) mają swoje blogi (GW – bloxa, Rz – ma blogi swoich publicystów), więc mają oficjalne zaplecze, aby czerpać teksty i opinie – a podlinkować zawsze można, bo w końcu promuje się swój produkt. Dziennik zauważa blogi, ale jak to – dawać odnośnik do czegoś, na czym nie zarobimy!? Tak być nie może…

    Tradycyjne media umierają, wypierają je właśnie blogi (choć nie tylko). Panom redaktorom najwyraźniej ciężko się z tym pogodzić…

  • Myślę, że jakby dobrze poszukać, to się okaże, że dziennikarze i od siebie zrzynają na potęgę…

    Jeśli zaś idzie o kwestię dziennikarze vs blogerzy to ma tu znaczenie jeszcze inna kwestia. Wyobraźcie sobie dziennikarza, który pisze sam – jego siła przebicia będzie nie większa niż jakiegoś znanego blogera, przez środowisko będzie traktowany jako ciekawostka. Siła dziennikarzy tkwi w znacznej mierze w stadności. Postawiony taki bez zaplecza, bez “pleców”, niewiele będzie miał do powiedzenia.

    To zresztą widać choćby po tym, że te najbardziej “wpływowe” blogi zaczynają byc redagowane przez grupy ludzi – to daje korzyści i jeśli idzie o różnorodność treści, i pewien psychologiczny aspekt dotarcia do odbiorcy. Tyle że to grupowanie na razie ma miejsce niemal wyłącznie wśród blogów branży IT, blogi polityczne i społeczne to wciąż przedsięwzięcia pojedynczych osób. Ale z czasem pewnie i to zacznie się zmieniać.

  • Osobiście nigdy nie miałem negatywnego doświadczenia z prasą, było za to pozytywne z pewną gazetą o tajemniczej nazwie Angora w wersji papierowej – zacytowali moją opinię na temat pewnego sędziego na pewnym meczu w czasie pewnych mistrzostw Europy – i podali zarówno nicka jak i link do mojego prywatnego bloga – da się? Da!

  • Ale przecież gazety nigdy nie linkują, ani w internecie, ani na papierze. Jedyny sensowny ‘papierowy link’ jest w pracach naukowych, gdzie jest dokładnie oznaczony cytat (“tak Jan Kowalski, [w:] ‘Cytowanie a la lala’, Zakamycze 1999, s. 101″ a później “op.cit., s. 131″).

    Tylko w polemicznych tekstach, gdzie dziennikarz odnosi się do tekstu jako do ogółu pisze się “nie zgadzam się z tezą J. Kowalskiego (“Cytowanie a la lala”, “Politykea” 31/2008), bo…

    Modyfikacja treści może troszkę dziwna jest, ale sensu wypowiedzi nie zmienia.

    A że nazwali to forum uczniowskim? No właśnie, niuanse…

  • Hoko chyba generalizujesz, bo ja największa zjednoczenia i tworzenie grup tworzących jeden blog to widziałem w tematyce komiksowej. ;)

  • rysielec,
    blogów o tematyce komiksowej to ja, szczerze powiedziawszy, nie śledzę, więc całkiem możliwe :)

  • Hah to Ci dopiero numer! Dziennik to szmatławiec, kiedyś go czytałem, ale przestałem, nie warto tam zaglądać z wielu powodów, a ten tutaj jest kolejnym.

    Co do zakładu – stawiam, że będą udawać, iż nic się nie stało ;D.

  • Moze powodem jest Twoja niedzialajaca strona copyright?

  • TAK! Na pewno to jest powód! I to ich zupełnie usprawiedliwia przecież!

    Pomijając, że wspomniana strona działa świetnie.

  • @Chris – prawo autorskie jest domyślne. O ile autor nie zaznaczy inaczej (np. nie określi, że udostępnia na CC), to każde dzieło podlega prawom autorskim.

Pingi i Trackbacki

Dodaj komentarz

Możesz wykorzystać następujące tagi: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Preview:

Switch to our mobile site