eClicto w testach
eClicto to czytnik eBooków. Po tym jak ukazał się w stanach Kindle od Amazone zaczął się szał. Kto mógł ten kupował. A mógł przede wszystkim ten kogo było stać na wydanie 260 dolarów amerykańskich (plus koszty przesyłki). Mnożąc to przez jakieś 3 zł otrzymujemy urządzenie za ~780 zł. eClicto od Kolporteta kosztuje w tej chwili 899 zł. Niestety doliczając koszty przesyłki etc. koszt Kindle dla Polaków to zdrowo ponad 1.000 PLN.
Paczka i unpacking
Po otwarciu paczki naszym oczom ukazuje się solidnie opakowany karton a w nim instrukcja obsługi urządzenia oraz programu do zarządzanie zawartością eClicto. Już po chwili dostajemy się do samego eClicto

W paczce dostajemy jeszcze ładowarkę oraz kabel łączący eClicto z komputerem. Na początek instalacja oprogramowania.
Obsługa, soft
Instalacja softu jest standardowa, czyli nie sprawia żadnych problemów. Klasyczne klikanie [dalej] świetnie się sprawdza przy instalacji ;) Niespodzianką dla mnie było ograniczenie eClicto do obsługi za pomocą jednego tylko komputera. To znaczy jeśli przypiszemy urządzenie do jednego komputera tylko ta jedna maszyna będzie mogła obsługiwać nasz czytnik.

Kiedy już udało mi się to wszystko zainstalować okazało się że trzeba się jeszcze zarejestrować jako użytkownik eClicto oraz zarejestrować samo urządzenie – to ostatnie na szczęście wymagało jedynie dwuch kliknięć :)
Czytanie, użytkowanie
Po uruchomieniu eClicto pokazuje nam listę pozycji: Moje książki, Dokumenty, MP3, Obrazy, Karta pamięci, Ustawienia, eClicto. Ostatnia pozycja to głównie informacje o samym urządzeniu oraz instrukcja obsługi. Moje książki to pozycje z księgarni – wgrane domyślnie tudzież zakupione. Dokumenty to własne pliki wgrane do eClcito. Reszta jest chyba jasna i zrozumiała. Nawigacja odbywa się za pomocą strzałek i “entera” ułożonych w kolisty nawigator. Szczerze powiedziawszy zaskoczony byłem brakiem dotykowego wyświetlacza. Znacznie ułatwiło by to poruszanie się po wielopoziomowych menu.
Producent do czytnika dodaje domyślnie 100 ebooków – anzjdują się one w pozycji Moje książki i Dokumenty. Aby wrócić do głównego menu z poziomu czytanego dokumentu trzeba kilkukrotnie kliknąć klawisz przenoszący nas “o jeden poziom do góry”. Jest trochę uciążliwe.
Przykładowo:
- uruchamiam eClicto
- Wchodzę w Dokumenty (2 kliknięcia)
- Wybieram pozycję Literatura w jęyku angielskim (3 kliknięcia)
- Wybieram Nowele Dickensa (są na 4 pozycji, więc to “tylko” 5 kliknięć)
- Wybieram plik Olivier Twist.epub (3 kliknięcia)
- Czekam chwilę na odpalenie pliku…
- Jest! licencja -klik, przewijam. Strona tytułowa – klik, przewijam. Spis treści – przewijam (12 kliknięć!)
W sumie wykonałem 25 kliknięć! Wyobraźcie sobie, że jadę do pracy i czytam sobie właśnie książkę na tym szpanerskim urządzeniu i spotykam kolegę. Przecież ja nie przepuszczę okazji do poszpanowania a on nie odpuści – będzie chciał ten wynalazek obejrzeć. No wiec wracam do menu. Cofnij – klik: jestem na liście anglojęzycznych pozycji wgranych do urządzenia. Cofnij jeszcze – klik-klik-klik… W zależności jak “głęboko” w menu udało nam się zagłębić tak samo będzie trzeba przeklikać się z powrotem. Brakuje szybkiego powrotu do menu głównego.
W trybie czytania możemy skalować tekst od 60% wielkości domyślnej do 160%. Pozwala to na dobranie takiego rozmiaru tekstu jaki jest wygodny dla danego użytkownika. Ponad to można zdefiniować domyślne powiększenie czy zmniejszenie wielkości czcionki. Skok w ustawieniach rozmiaru tekstu wynosi 20 więc mamy do wybory 6 opcji: 60%, 80%, 100%, 120%, 140% i 160%. Niestety tu też się naklikamy, ponieważ opcja definiowania domyślnego rozmiaru jest 2 w ustawieniach i po każdym kliknięciu “ptaszkiem” (enterem) “kursor” powraca na pierwszą pozycję (sposób sortowania). Tak więc, jeśli chcemy zmienić rozmiar tekstu na 140% klikamy na opcji domyślnego powiększenia w dokumentach, klikamy kursorem aby ponownie ustalić się na tej opcji i dopiero po raz kolejny zmieniamy skalowanie o kolejne 20%. Troszkę to uciążliwe i myślę, że wiele tego rodzaju kwestii dałoby się rozwiązać lepiej. Oczywiście można zmieniać rozmiar czcionki w trakcie czytania za pomocą klawiszy +/-.
Nad tradycyjną książką eClicto ma tą przewagę, że znacznie łatwiej znaleźć konkretną frazę w tekście posługując się naszym gadżetem niż zwykłą książką. Szkoda, że wyszukany tekst jest jedynie podkreślany cienką linią. Wyszukana fraza nie wyróżnia się na tle całej strony tekstu.
Jeśli chodzi o wady to mnie osobiście jeszcze trochę irytuje fakt, że eClicto nie radzi sobie ze zmianą orientacji z pionowej na poziomą w kontekście powracania do ostatnio czytanego miejsca w książce. Ja czytam w orientacji poziomej (tak mi wygodniej) i na wielkości czcionki 80%. Za każdym razem kiedy przerwę czytanie, eClicto powinno według instrukcji powrócić do tej samej strony po wczytaniu danej pozycji. Nic z tego przy orientacji horyzontalnej troszkę się gubi i zawsze ląduję jakies półtora czasem 2 “ekrany” do tyłu.
Moduł MP3 sprawił mi nie lada niespodziankę. Zmusił mnie do czytania instrukcji! A nie zdarza się to zbyt często ;) Znalazłem katalog mp3 odpaliłem pierwszą z brzegu i… nic. Wyświetlacz informuje, że muzyka jest odtwarzana, głośność jest ustawiona na maksymalną… ale dalej nic! Czytam instrukcję. Wszystko robię ok. Próbuję jeszcze raz. Później kolejny raz, drugi, trzeci… Zaczynam szukać jakiegoś głośnika – nie znajduję. To może jednak ktoś zapomniał wspomnieć, że trzeba dysponować słuchawkami , które należy podłączyć do eClicto. Biorę słuchawki od iPoda… nie pasują. Siadam i zachodzę w głowę – przecież jakoś te mp3 muszą dać się odsłuchać! I nagle odkrywam, że potrzebne są słuchawki z cieńszym wejściem niż tradycyjne. Idealnie by było gdyby słuchawki z odpowiednim wejściem były dołączone do zestawu, a skoro nie ma takiej możliwości to przydała by się chociaż jakaś informacja (przynajmniej w instrukcji obsługi).
Technicznie
Bateria ładuje się ok 2.5 godziny i wystarcza na przeczytanie 500 ekrano-stron ksiażki. Wyświetlacz o wymiarach 122×91 mm pozwala na czytanie zarówno w pionie jak i w poziomie w czterech odcieniach szarości. Kolorów niestety na eClicto nie doświadczmy i to daje się we znaki przy przeglądaniu grafiki. W świetle sztucznym (domowym, biurowym) jak i słonecznym widoczność tekstu jest bardzo dobra. Pamięć to 512 MB wbudowane – z czego jedynie 200 MB będziemy mogli wykorzystać na własne potrzeby (reszta została już zagospodarowana). Istnieje też możliwość podłączenia karty SD o pojemności do 4 GB. Po zaaplikowaniu karty w menu głównym pokazuje się poprostu dodatkowa pozycja Karta pamięci. Całość waży 174 gramy – nie jest to ciężki sprzęt jak na te wymiary.
Zakupy w eClicto świetnie zostały opisne u Pawła Wimmera, więc odsyłam do niego (przydatne linki na końcu).
Podsumowanie
eClicto ma szansę się sprawdzić na polskim rynku jako tania alternatywa dla dotychczasowych rozwiązań (chociażby wspomnianego Kindle). Jest stosunkowo niedrogi i wygodny jeśli chodzi o czytanie. Co prawda interface ma swoje wady, ale nie oszukujmy się, takie urządzenie kupuje się po to żeby czytać ebooki. W tej roli eClicto sprawdza się świetnie – czytelna czcionka, dobra widoczność i brak zmęczenia oczu jakie możemy odczuwać przy komputerze.
Jeśli chciałbym odtwarzacz mp3kupiłbym sobie Miffy lub inny player. Natomiast dla osób szukających czytnika eBooków eClcito jest dobry rozwiązaniem. Zaletą jest też to, że dostajemy poza samym urządzeniem dostep do księgarni gdzie bez wykonywania skomplikowanych akrobacji finansowych możemy w rodzimej walucie dokonać zakupu kolejnych pozycji.
Testy na użytkownikach mniej technicznych wykazały wysoki stopień zadowolenia z funkcji czytnika, tak więc twierdzę, że jeśli oczekujesz od tego urządzenia spełnienia swojej zasadniczej funkcji nie zawiedziesz się. Nie ma wodotrysków ale spełnia swoje zadanie. Nieco uciążliwa była konieczność dość częstego ładowania eClicto.
Wady:
- Słaba bateria – jasne, że 500 stron na jedno czytanie to może się wydawać sporo, ale gdybym chciał eClicto zabrać w podróż musiałbym uzbroić się w ładowarkę.
- Twarde klawisze (nie tylko nawigacyjne) powodują, że dłuższe klikanie męczy. Kliknięcie kilkukrotne nic nie daj bo jest odbierane jako pojedyncze.
- Stałe przywiązanie urządzenia do jednego komputera. Na wycieczce nie ściągnę sobie dodatkowego eBooka.
- Sposób zmiany ustawień domyślnych (co prawda nie zmieniamy tego co chwila, ale fajnie by było gdyby takie drobiazgi nie irytowały)
Zalety
- Czytelność i wygoda “dla oczu” podczas czytania
- Możliwość rozszerzenia pamięci kartą SD
- Lans – na razie nie są to jeszcze popularne urządzenia i pewnie niewielu twoich znajomych będzie mogło się takim pochwalić nawet po świętach ;)
- Cena – porównując czytniki ebooków łatwo się przekonać, że cena poniżej 1.000PLN jest zaletą (chociaż z drugiej strony jest to kwota zbliżona do cen małych netbooków)
Inni o eClicto:
- Artur Kurasiński – eClicto – rewolucji nie będzie
- Paweł Wimmer – Cykl eClicto: pierwsza przymiarka, oprogramowanie i księgarnia, własne pliki, idziemy na zakupy, podsumowanie.
- Robert Drózd – eClicto – czytnik, na który nie ma książek?
- Marcin Malinowski – Projekt eClcito ruszył.
Galeria
P.S. Za sprzęt do testów dziękujemy Panu Maciejowi Topolskiemu – Rzecznikowi Prasowemu Grupy Kapitałowej Kolporter
Like



Komentarze
Dodaj swój komentarzNiezłe cacko.
Pingi i Trackbacki
[...] Lipiec (WebFan) : eClicto w testach. [...]
[...] Na polskim rynku e-czytników robi się więc ciekawie. Pierwsze eClicto spotkało się z bardzo różnymi opiniami. Nie brakowało tych negatywnych. Na pewno jest to urządzenie, które można jeszcze znacznie poprawić. Na to też liczymy. Polecam przeczytać recenzję-porównanie eClicto z amazonowym Kindle na blogu Dominika Kazanowskiego, a także testy na blogu Artura Kurasińskiego i WebFan. [...]