Google BUZZuje

12.02.2010 15:05
Like

Google oddało (kilka dni temu) do użytkowania usługę pt. Buzz. Jak zwykle – przypomnijcie sobie co się dział przy premierze Wave – wybuchło ogromne zainteresowanie. Spowodowane zapewne w dużej mierze tym, że usługa pochodzi od Google.

O co chodzi?

Już po pierwszych doniesieniach widać było, że nie ma specjalnie czym się ekscytować. Przede wszystkim dlatego, że nowy Buzz do złudzenia przypomina starego Wave – czym się różni? Wyglądem, trochę rozplanowaniem funkcjonalności etc.

Szczerze powiedziawszy jest to taki Wave z mniejszą kontrolą nad tym kto ogląda nasze wypociny i większa kontrolą nad procesem edycji. Użytkownicy Flakera są zapewne mocno zaskoczeni – niestety na minus – ponieważ Google Buzz nie oferuje nic ponad to co daje nam Flaker a co gorsza oferuje nawet mniej!

Co oferuje Buzz? Można publikować statusy prywatne oraz publiczne. Prywatne informacje docierają do wybranych grup znajomych jakich mamy z kontaktów Gmaila.

Każdy “obserwujący” ma mozliwość komentowania wpisów, linkowania ich etc. Mniej fajne jest informowanie na skrzynkę mailową o kolejnych komentarzach. Na chwilę obecną użytkowników Buzza jest niewielu a już zostawienie tego szatańskiego wynalazku na jeden dzień powoduje, że w skrzynce pojawia się 20-30 maili! To nie jest fajne!

Nasi znajomi będą mogli oceniać i rekomendować nam informacje – które z tego co zrozumiałem pojawią się w naszym streamie. Wszystko to wygląda trochę jakby Google przycięło i odchudziło trochę Google Wave i potem wsadziło go do Gmail. Muszę jednak przyznać, że podczas prezentacji Buzz zrobił na mnie dużo lepsze wrażenie niż sam Wave.

źródło: antyweb.pl

I z tym cytatem “z Grześka” w zupełności się zgadzam! Ogólnie rzecz biorąc nie ma się czym ekscytować!

Wideo o Buzzie

Like
« »

Dodaj do:

develway.pl

Komentarze

Dodaj swój komentarz
  • A ja znalazłem przycisk “turn off buzz” i jestem bardzo z niego dumny.

  • Nie macie wrażenia, że Buzz zaszkodzi “przeciętnym” użytkownikom GMaila? To tak jak ze Śledzikiem. Ki diabeł, skąd moja mama mająca konto na NK ma wiedzieć, co to jest mikroblog i po co jej to? Podobnie z Buzzem – ok, dyskutujący tu doskonale wiedzą co to jest i z czym to się je, ale podejrzewam, że większość użytkowników GMaila może czuć zagubienie i pytać WTF?

  • @Kraus – jak sądzę o to właśnie chodzi z podpięciem Buzza pod GMaila, że nietechniczni mają po prostu zacząć go używać (na starcie są już połączeni z innymi) nie wiedząc co to mikroblogowanie.
    Inna sprawa, że na razie nikt z moich nietechnicznych znajomych jeszcze nie buzznął, chyba nawet nie założył profilu Google

  • Rzeczywiście nie ma się czym zachwycać, bo Buzz nie oferuje jakiś nowości. Ot, kolejny mikroblog z agregatem treści – tym razem od Google. Co do jego sprzężenia z Gmaile, statusy w postaci maili są rzeczywiście średnio przejrzystym rozwiązaniem, które zaśmieca skrzynkę. Jednak z drugiej strony jest to wyborne narzędzie dla marketerów i na tym polu Buzz z pewnością znajdzie zastosowanie.

    Buzz jako Wave w wersji light? Podałem to już u siebie, ale napiszę i tutaj: pozorne podobieństwo opierające się na zbliżonej formie prezentacji treści. Buzz jest dużo bardziej przejrzysty a zasada działania, nieco inna.

    Co do problemów z prywatnością – Google poinformował dzisiaj o uaktualnieniu Buzz’a o kilka opcji ułatwiających kontrolę prywatności. Zadziałali bardzo szybko, co pozwala przypuszczać, że na tym produkcie akurat im zależny. Nie tak, jak w przypadku Wave, który dogorywa gdzieś na rubieżach internetu.

  • Ja nie potrafie zrozumieć, skad porownywanie Wave do Buza. Dwie zupelnie rozne uslugi, dla zupelnie innych odbiorców. Traktowanie Wave jako kolejnego elementu social media to po prostu bład.

  • Ciekawe czy sie sprawdzi ten wynalazek.

  • wyraziłem zgodę na tego Buzza ale jakoś nie pasjonuje mnie kolejny micro blog. Wgl. mam wrażenie, że google nabiera za dużo rozpędu i przesadza już.

Pingi i Trackbacki

Dodaj komentarz

Możesz wykorzystać następujące tagi: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Preview:

Switch to our mobile site