Kosmoshow #2, czyli o jakośći treści (m.in)
W poniedziałek – 02.11.2009 – odbył się drugi już KomoShow w Muzeum Powstania Warszawskiego. Było bardzo ciekawie choć mimo wszystko dosyć kameralnie i to nie tylko przez brak tłumu (choć frekwencja dopisała) ale równiez dzięki miejscu, w którym przyszło nam się spotkać. Spotkanie z Anne Nelson, która była korespondentem wojennym pokazało jak trudnym wyzwaniom muszą stawiać czoła zawodowi dziennikarze w skrajnych sytuacjach. Dyskusja skupiła się jednak na innych problemach: m.in. na jakości treści generowanych przez użytkowników internetu i profesjonalnych dziennikarzy.
KosmoShow #2
Zamieszczam cały materiał dla tych, którzy nie byli a chcieli by zobaczyć ciekawą rozmowę z ciekawym gościem.
Jakość treści – prasa kontra web2.0
Nie ulega wątpliwości, że treści generowane przez dziennikarzy powinny wyróżniać się poziomem zarówno pod względem językowym, merytorycznym oraz tego wszystkiego co nazywamy warsztatem. Dziennikarz musi przestrzegać pewnych zasad i standardów podczas gdy blogerów nie ogranicza nic. Nie ma najmniejszych przeszkód w wygłaszaniu zupełnie subiektywnych opinii. Co prawda uważam, że dziennikarzy starających się zachować jako taki obiektywizm jest w naszym kraju akurat nie wielu – być może to kwestia zbyt silnej pokusy kreowania świata takim jakim chciałoby się aby był w sytuacji kiedy z tytułu wykonywanej profesji ma się ku temu okazje – ale nie zmienia to faktu, że nas, blogerów, nie ogranicza praktycznie nic.

Zagrożenia jakie widzi tu Anne Nelson nie koniecznie do mnie przemawiają.
Padło pytanie czy rozwój web2.0 pociągnie za sobą rozwój tzw. war-bloging. Blogerzy, którzy informują na bieżąco z miejsca działań wojennych. Wydaje się to zupełnie naturalne, że internet pozwala na przekazywanie informacji w tempie przerastającym wszystkie tradycyjne media. Wystarczy przypomnieć sobie słynny przypadek CNNFaill. Anne stwierdziła, że dziennikarz ma łatwiej ponieważ redakcja wysyła go w dane miejsce, bloger nie ma zasobów (a przeważnie również chęci) żeby pchać się na własny koszt w środek wojny. Nie mogę się nie zgodzić z tak postawioną tezą! Jednak jest ona dziurawa jak durszlak! Przecież blogera nie trzeba nigdzie wysyłać! Oni już tam są! Przecież to są zwykli ludzie, obywatele, którzy żyją na całej Ziemi. Jeśli gdzieś wybucha wojna to Ci ludzie są tam od samego jej początku. Oczywiście wskazuje się ryzyko, że tacy ludzie będą trzymać stronę jednej z walczących grup. I tu wracamy do problemu kreowania rzeczywistości przez zakłamanych blogerów. Otóż, jak już kiedyś wspominałem na łamach tego bloga, to dziennikarzom łatwiej jest oszukać miliony ludzi niż blogerom. Jeśli gdzieś w sieci pojawia się kłamstwo lub chociaż cień podejrzenia o przekłamanie informacji to natychmiast pojawia się cała masa informacji o tym, że dany blog zawiera nieprawdziwe informacje. Publikacje w blogosferze poddawane są bardzo licznej i skrupulatnej kontroli. Telewizja natomiast w większości podaje informacje, które może zweryfikować nie wielki procent jej odbiorców (nie wspominając już jaki odsetek, w ogóle wykazuje ku temu jakiekolwiek zainteresowanie – przecież telewizję oglądamy w większości jak objawienia: bezkrytycznie). Nie wydaje mi sie wiec, aby istniało poważne zagrożenie, że wszystkie blogi relacjonujące konflikt będą stronnicze, a już na pewno nie wszystkie opowiedzą się po tej samej stronie. A ja osobiście wole wysłuchać ciekawej dyskusji na temat danego konfliktu niż poprawnego politycznie materiału w TV.
Ten sam mechanizm powoduje, że odnalezienie interesujących treści w internecie nie jest takie skomplikowane. Przecież aby się przekonać do danego show w tv lub tytułu prasowego muszę poświęcić swój czas na jego konsumpcję lub oprzeć się na opinii znajomych, a w internecie… jest tak samo! Wiec kompletnie nie trafia do mnie argument, że ilość informacji w sieci przytłacza. Gdybym musiał odszukać swój tytuł prasowy w stosie gazet z całego świata pewnie też by nie było łatwo, prawda?
Niewątpliwie w trakcie całego spotkania pojawiło się dużo więcej ciekawych tez i opinii – zachęcam do obejrzenia całości. Jeśli coś szczególnie przykuło Waszą uwagę to serdecznie poproszę o informację w komentarzach.
Like



Komentarze
Dodaj swój komentarzDzieki! Fajnie, ze wpadles. I ciesze sie, ze kosmoshow powoduje tyle przemyslen.
Pingi i Trackbacki