zAfganistanu.pl
Z Afganistanu to blog prowadzony przez dziennikarza Interii. Marcin Ogdowski jest aktualnie w Afganistanie gdzie między innymi Polacy walczą, giną i czekają, aż polski rząd zmądrzeje.
Praktycznie co najmniej dwa do trzech razy dziennie pojawiają się nowe wpisy z wiadomościami – jak sama nazwa wskazuje – z Afganistanu. Każdy wpis okraszony dodatkowo zdjęciem.
Cóż mądrego można napisać o takim blogu? Cieszę się, że dziennikarz będący w takim miejscu na bieżąco przekazuje informacje do kraju i całego świata o tym co dzieje się tam na miejscu. Na pewno tematyka bloga jest nietypowa bo i miejsce w jakim przyszło pracować Panu Marcinowi. To pierwsza osoba, która odważyła się faktycznie odważyła się na relacjonowanie wydarzeń z pobytu w rejonie objętym działaniami wojennymi w internecie za pomocą bloga. Być może tego rodzaju przypadki wpłyną na zmianę wizerunku blogów jako pamiętników nastolatek i już nie tylko harduserzy sieci będą wiedzieć, że blogi to świetne narzędzie komunikacyjne.

Zdjęcie pochodzi ze wspomnianego bloga z wpisu z 10 września
Więcej zdjęć z patrolu można znaleźć na 990px.pl
Like



Komentarze
Dodaj swój komentarzTo dobrze, że jest taki blog – mam jednak jedno zastrzeżenie do Twojej wypowiedzi.
Polacy walczą, giną i czekają, aż polski rząd zmądrzeje.
To jest wielki problem tej wojny – i dramat żołnierzy, biorących w niej udział – że jest ona odbierana jako kolejny wybryk naszych władz, aby przypodobać się USA. Przez to żołnierze nie czują poparcia ze strony obywateli. A w tej wojnie bierze udział wiele, wiele państw – aby walczyć z terroryzmem. Aby wytłuc Al-Kaidę w jej gnieździe. Jest to pewnie zadanie niewykonalne – terroryzm nie bawi się w tradycyjną wojnę. Ale to nie znaczy, że powinniśmy się poddać i pozwolić terrorystom na zniewolenie nas w okowach naszego strachu i własnego fanatyzmu. I właśnie dlatego trzynastu żołnierzy zginęło w Afganistanie – za wolność naszą i waszą. Warto o tym przypominać, zwłaszcza dziś, osiem lat po tym, jak ta wojna została zdradziecko zaczęta. Nie przez nas.
Także bardzo mnie ubodło to stwierdzenie. Nie jestem żołnierzem i nigdy nie byłem. Kiedy czytam o śmierci kolejnych polskich chłopaków nie mam uczucia, że trzeba się wycofać, choć łzy napływają do oczu.
Trzeba im dać lepszy sprzęt (żeby nie musieli kamizelki kupować za własne pieniądze) ale powinni zostać.
II wojna światowa różniła się od pierwszej. Wietnam i Korea różniły się od drugiej wojny… Niektórzy mówią, że w Iraku i Afganistanie jesteśmy dla Ameryki i że giniemy za nie nasz kraj. Jak to? W obecnych czasach jeśli doszłoby do walk przy granicach kraju (w centrum Europy!) oznaczałoby to z góry porażkę. Mniejszą lub większą, ale porażkę. Zatem obrona granic jest daleko od owych granic.
WT nie wydaje mi się żeby wojna o wpływy USA była naszą wojną, ale to pewnie kwestia podejścia…
Piotr nie mam żalu do żołnierzy, którzy starają się jak mogą najlepiej wykonywać rozkazy. chwała im za to! Natomiast nie mogę się pogodzić z myślą, że muszą tam ginąć w imię… właśnie nie wiem w imię czego!
Choć wiem, że zaraz posypią się na mnie gromy, to i tak to napiszę: polscy żołnierze giną tam dla pieniędzy, bo właśnie dla kasy większość z nich tam jedzie! Smutne to, ale prawdziwe. I nie chrzańcie mi tu o patriotyzmie. To nie jest nasza wojna i dlatego też słowa autora “Polacy walczą, giną i czekają, aż polski rząd zmądrzeje” uważam za jak najbardziej uzasadnione!
@Paweł Lipiec: wpływy USA? W Afganistanie nie ma ropy, nikt tam nie leciał szukać broni masowego rażenia. Polacy (Amerykanie, Niemcy – i wielu innych) pojechali tam, ponieważ Afganistanem rządził nieludzki, wręcz – piszę to z pełną odpowiedzialnością – barbarzyński reżim talibów, który, poza gnębieniem poddanych, wspierał działania terrorystów. Tych, którzy uderzyli w Nowy Jork, Madryt, Londyn, a wcześniej choćby na afrykańskie ambasady USA. Chodzi o to, aby terroryści nie mieli zaplecza do swoich działań.
Wiem, że to jest olbrzymia tragedia, gdy ginie żołnierz, ale to jest jego powołanie – walczyć o nasze bezpieczeństwo i w jego imię – gdy zajdzie potrzeba – oddać życie. Aby zapewnić nam bezpieczeństwo, konieczne jest wyeliminowanie realnego zagrożenia ze strony terroryzmu. I to właśnie robią tam Polacy.
@Krzychu81: zabawne, ale identyczną wypowiedzią błysnął historyk idei Marcin Król (ten sam, który swego czasu anonimowość internautów nazwał idiotyzmem). Ale tak to już jest, gdy w danym temacie wypowiada się ktoś trzeci. Najwyraźniej nie wiesz, jak to jest w wojsku, gdzie niektórzy są wybierani “na ochotników” do tego typu misji. Oczywiście, są tacy, którzy chcą dorobić – ale jeśli tylu się nie znajdzie, a Polska musi wystawić daną ilość żołnierzy, to co wtedy? No właśnie… Zresztą sam napisałeś “większość” – a ta mniejszość to w imię czego ginie? Jeśli nie kasy? Bo co, bo politycy tak chcieli? A dlaczego tak chcieli?
Wróg to nie tylko Niemiec w czołgu czy Rosjanin w łodzi podwodnej, jak to było w II WŚ. Dziś to także muzułmanin w autobusie, samolocie, metrze… Nasi żołnierze dzielnie walczą w Afganistanie, abyśmy nie musieli się bać tu, w Polsce. Smutne, że niektórzy nie doceniają tego, cynicznie wytykając im tylko wysokość żołdu.
@WT nie potrafię pojąc chęci europejczyków i braci z usa, do uszczęśliwiania całego świata demokracją, nawet jeśli ci ludzie jej nie chcą. Czy to że coś jest inne oznacza, ze jest gorsze?
Rozumiem, że jako ludzie cywilizowani i mający się za wyżej rozwinięte cywilizacje wolimy komuś wpierdolić bo nas uderzył niż dociec czym to uderzenie sprowokowaliśmy. OK, jest to jakaś strategia.
@Paweł: to tak, jakbyś 60 lat temu powiedział: nie rozumiem chęci Europejczyków i braci z USA do uszczęśliwiania Niemców, którzy sobie grzecznie żyją w hitleryzmie… To, że Hitler był inny od przywódców innych krajów, nie znaczy, że był gorszy.
Sorry, że rzucam zgranym argumentem o Hitlerze, ale serio – nie widzisz, że to jest wojna którą NIE MY wywołaliśmy? Czy Twoim zdaniem bo bezprecedensowym ataku na obiekt cywilny, jakim były zamachy 11/9, powinniśmy usiąść i zacząć się zastanawiać “czym takim zawiniliśmy Al-Kaidzie, że w nas walnęła”? Pomijam fakt, że jest to rozważanie z punktu widzenia “zgwałcili ją, bo prowokacyjnie wyglądała”, ale powiedz mi – co takiego zrobiliśmy bin Ladenowi i Talibom? Nie modlimy się do jego boga? Nasze kobiety nie noszą zasłon na twarzy? Nie kamienujemy przestępców? Nie wysadzamy w powietrze tysiącletnich zabytków tylko dlatego, że nie pasują naszej linii politycznej? No cóż, to prawda – nie robimy tego. Jesteśmy inni. Ale dla nich – jesteśmy gorsi. No i postanowili nam – cytując – wpierdolić.
A że sami praktykują metodę “oko za oko”, to mają. Tragedia ludności cywilnej jest tragedią, ale chyba nie sądzisz, że ktoś będzie chodził po Afganistanie i sprawdzał: ten wspierał Talibów, a ten nie…
@WT A przepraszam bo nie pamiętam, co Talibowie zrobili nam? Zaatakowali Amerykę, która intensywnie wspierając Izrael, który jakoś mało przyjacielsko jest nastawiony do kultur które podbija.
Oczywiście można się puszyć i zapierać, że to nasza wojna i nie szukać przyczyn ataku z 9/11, ale to z rzetelnością nie ma nic wspólnego.
A o NATO słyszałeś? Artykuł piąty Traktatu Waszyngtońskiego. Izrael nie jest w NATO, więc nie rozumiem… natomiast chciałbym, aby ten paragraf obowiązywał, gdy ktoś zaatakuje Polskę. Można mówić, że to “tylko” nasze zobowiązania sojusznicze – niemniej ktoś złożył podpis w imieniu Rzeczypospolitej, a to zobowiązuje nas do walki z terroryzmem w Afganistanie.
Tak więc – jeśli pytasz, co zrobili nam Talibowie, odpowiadam: zaatakowali naszego sojusznika. Pośrednio, przez organizację, którą wspierali i której nie chcieli wydać. Następnie ta organizacja zaatakowała jeszcze dwóch naszych sojuszników. To teraz powiedz mi, proszę, jakie były przyczyny 9/11? Co takiego zrobiły USA Talibom, że zabito kilka tysięcy cywilów?
Tak, to jest nasza wojna. Nie chcieliśmy jej, ale jest nasza.
WT Ciekawe, że tylko Polska i USA są w NATO! Ponad to historia okresu międzywojennego i II Wojna Światowa to też ciekawa lekcja ;)
http://pl.wikipedia.org/wiki/M.....eczeństwo
To tak w temacie tego, kto jest w NATO. I kto jest w Afganistanie – “Według stanu na lipiec 2009 roku ISAF liczy ok. 64,5 tys. żołnierzy z 42 krajów”. Więcej od nas jest np. Anglików, Niemców czy Francuzów.
W kwestii II WŚ – może faktycznie nie ma czegoś takiego jak “pokój za wszelką cenę”? Pamiętasz, jaka jest jedyna rzecz bezcenna?
@Wesoły Terrorysta
Jak ta wojna ci się tak “podoba” to czemu się nie zgłosisz na ochotnika?! W kamasze i zapierd…. na Bliski Wschód walczyć z terroryzmem! W czasie konfliktu w Wietnamie amerykańscy politycy też chrzanili w podobnym tonie jak ty, jak to Ameryka walczy tam ze złem, jak ta wojna jest konieczna, żeby amerykański lud mógł czuć się bezpiecznie itp. itd. A ilu z nich posłało tam swoich synów??? Nie wiem więc, co tu jeszcze robisz, lamusie!
@Ozon: podoba mi się też idea leczenia próchnicy, wiec pozwól, że zgłoszę się na ochotnika do leczenia Twoich zębów, OK?
Ludzie myślą, że każdy, kto popiera walkę z terroryzmem powinien sam walczyć w Afganistanie. Człowieku! Nie pójdziesz do lekarza, który nie skończył studiów, a bezpieczeństwo swojego kraju, swoich bliskich i swoje własne powierzyłbyś amatorowi!? Nie chodzi o to, aby walczyć na pustyni, ale aby nie dawać żołnierzom odczuć typu “najemnicy z was i głupki”, jak to uczynił historyk idei M.Król.
A jeśli nie widzisz różnicy pomiędzy armią zawodową, a z łapanki, to polecam pisma typu “Miś” czy “Świerszczyk”, jeśli jeszcze wychodzą – są tam takie testy: znajdź 10 różnic pomiędzy obrazkami…
Argumenty typu “lamusie” pomijam milczeniem, ale radzę popijać zieloną herbatę – to uspokaja i dobrze wpływa na myślenie.
Pobyt w Afganistanie to nie urlop. Afganistan to wojna. Wojna nigdy nie jest dobra dla ludzi.
Pingi i Trackbacki